Świnki morskie forum / Cavia.pl

Forum o świnkach morskich

Moja ukochana Flo biega za tęczowym mostem, co z Suzie?

Świnki, które odeszły już z tego świata. Na zawsze w naszej pamięci…
Suzie
Użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: 17 lutego 2017, 0:16
Kontaktowanie:

Moja ukochana Flo biega za tęczowym mostem, co z Suzie?

Postautor: Suzie » 25 czerwca 2020, 1:19

Hej, piszę tutaj z wielkim żalem i smutkiem, ze łzami w oczach...

Moja ukochana pięcioletnia Flo odeszła... prawdopodobnie był to udar cieplny ale możliwe, że nie była to jedyna przyczyna. Wczoraj wieczorem zauważyłam, że mało je. Coś podskubywała, dużo piła. Zachowywała się normalnie, też ze swoją prosią współlokatorką urządzały mi codzienny mruczący koncert na dobry sen. Nie działo się nic więcej. Zdecydowałam, że dzisiaj jeszcze będę ją obserwować i pojadę do weterynarza. Rano Florka poskubała natkę, później się na niej położyła i leżąc skubała. To, że leży nie wzbudziło moich podejrzeń, ponieważ ta świnka bardzo lubiła wykładać się na wszystkim i było to dla niej naturalne. Pod wieczór zobaczyłam, że niby leży jak zwykle ale jak ją pogłaskałam, a ona nie uciekła, wtedy zapaliła się czerwona lampka... Flo nigdy nie lubiła głaskania i raczej od niego uciekała, pozwalała się głaskać tylko wtedy kiedy miała na to ochotę i okazywała to poprzez zaczepiania mojej ręki w porze karmienia. Wtedy właśnie poczułam, że jest bardzo gorąca. Od razu wyszukałam objawy udaru cieplnego, zgadzały się wszystkie co do jednego. Szybko zareagowałam, skropiłam ją wodą i obłożyłam mokrą ściereczką, aby zbyć temperaturę ciała. Dodatkowo, położyłam ją na chłodnych kafelkach. W tym samym czasie zaczęliśmy z chłopakiem szukać otwartej kliniki weterynaryjnej. Wszystkie co do jednej były zamknięte (była godzina około 20:30, większość klinik była otwarta do 20:00), niestety w Białymstoku nie ma żadnego SORu weterynaryjnego. W panice i pełna łez zadzwoniłam do kliniki w warszawie błagać o radę. Podano mi numer do kliniki, która ma dyżury 24h i w sytuacjach zagrożenia życia zwierzęcia, jest możliwość ściągnięcia lekarza do kliniki. Dodatkowo, warszawska klinika zaproponowała, że jeżeli weterynarz, który nas przyjmie nie będzie specjalizował się w zwierzętach egzotycznych, mogą służyć poradą telefoniczną. Od razu skorzystaliśmy, pojechaliśmy na miejsce. Po konsultacji lekarskiej i konsultacji między lekarzami powiedziano nam, że prosiaczek jest w stanie fatalnym, a jego rokowania są złe w kierunku bardzo złych. Zostało nam wymienione kilka prawdopodobnych chorób i przypadków, które świnka może mieć, w tym wylew w mózgu, choroby wątroby ze względu na lekko pożółkłe białka w oczach, skręconych jelitach kiedyś, które teraz się odkręciły i jeszcze kilka innych. Jednak były to tylko spekulacje bez możliwości ich potwierdzenia. Już u weterynarza, świnka nie reagowała na niektóre bodźce więc podejrzewano również choroby neurologiczne, jednak do momentu ataku była bardzo żywą i ruchliwą świnką. Nic nie wskazywało na te choroby z mojej strony ale ja nie jestem lekarzem. Temperatura ciała wynosiła 38,5*C. Niestety jeżeli chodzi o zmierzenie cukru, świnka była nakłuwana w kilku miejscach, jednak nie dało się pobrać ani kropli krwi. Flo parokrotnie miałam wrażenie, że próbuje się podnieść - przekręcała się z leżenia przednimi łapkami jednak mimo pomocy nie była w stanie zrobić tego samego z tylnymi więc podejrzewam, że mogło dojść do częściowego niedowładu. Zostałam postawiona przed decyzją: czy zabieram świnkę na noc i liczę na cud czy skracam jej mękę i wysyłam ją za tęczowy mostek. Podjęłam ciężką i łamiącą moje serce decyzje, ale nie mogłam postąpić inaczej...

Oprócz Flo, mam teraz jeszcze 3 piękne samiczki prosiaczki. Flo mieszkała ze złotowłosą Suzie, Klara i Felicja żyją razem (tylko teraz ze względu na to, że Fela jest tydzień po zabiegu ścinania ząbków są oddzielnie, żebym miała pewność, że zjada coś sama, a nie że wszystko pochłania Klarka). Nie mogę w ogóle patrzeć w stronę Suzie. Serce mi pęka. Suzie i Flo, żyły razem od zawsze, Flo jest jej mamą. Widzę, że Suzana nie wie co się stało. Boje się, że się załamie, przestanie jeść, zrobi się osowiała i z tęsknoty za Florką również odejdzie... Czy powinnam je połączyć? Wcześniej nie żyły razem ponieważ Florka tolerowała tylko Suzie, a resztę atakowała. Suzie raczej nie należy do agresywnych ale boje się jej reakcji na taką zmianę. Czy powinnam dać jej czas na pobycie samą czy jednak nie czekać i próbować je łączyć? Boję się strasznie, że dojdzie do tragedii. Wszystkie świnki są w podobnym wieku, Suzie ma 4,5 roku, Fela i Klara 4 latka. Co mam robić?

Błagam poradźcie, nie zniosę odejścia kolejnego prosiaczka :(

Biegaj ile sił w łapkach Florciu, po ogórkowych górach i marchewkowych lasach. Cudowna Prosia na zawsze w moim serduszku <3


Awatar użytkownika

Suzie
Użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: 17 lutego 2017, 0:16
Kontaktowanie:

Re: Moja ukochana Flo biega za tęczowym mostem, co z Suzie?

Postautor: Suzie » 25 czerwca 2020, 12:36

Błagam, niech ktoś odpisze...


MajaiRosie
Użytkownik
Posty: 273
Rejestracja: 28 sierpnia 2012, 21:10
Świnki morskie: Rosie [*], Malibu [*], Pigwa [*], Tequilla, Baranek, Kahlua, Mercedes
Kontaktowanie:

Re: Moja ukochana Flo biega za tęczowym mostem, co z Suzie?

Postautor: MajaiRosie » 25 czerwca 2020, 12:37

Okrywanie zwierzęcia mokrą ścierką w przypadku przegrzania jest bardzo złym pomysłem- pod ścierką tworzy się sauna, jeszcze bardziej podnosząc temperaturę ciała. Piszesz dalej, że temperatura wynosiła 38.5- jest to za mało jak na świnkę, norma to ok. 40. Nie wiem jak przeprowadzałaś wcześniej łączenie, ale dziwne że nie miałaś stada 4-świniowego. Przy takiej liczbie jest fajna harmonia i rzadko zdarzają się problemy w stadzie. Nie czekaj na nic, połącz jak najszybciej. Mam nadzieję że znasz zasady prawidłowego łączenia i dalszych kroków?


Suzie
Użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: 17 lutego 2017, 0:16
Kontaktowanie:

Re: Moja ukochana Flo biega za tęczowym mostem, co z Suzie?

Postautor: Suzie » 27 czerwca 2020, 22:06

MajaiRosie pisze:Okrywanie zwierzęcia mokrą ścierką w przypadku przegrzania jest bardzo złym pomysłem- pod ścierką tworzy się sauna, jeszcze bardziej podnosząc temperaturę ciała. Piszesz dalej, że temperatura wynosiła 38.5- jest to za mało jak na świnkę, norma to ok. 40. Nie wiem jak przeprowadzałaś wcześniej łączenie, ale dziwne że nie miałaś stada 4-świniowego. Przy takiej liczbie jest fajna harmonia i rzadko zdarzają się problemy w stadzie. Nie czekaj na nic, połącz jak najszybciej. Mam nadzieję że znasz zasady prawidłowego łączenia i dalszych kroków?


Co do okrywania zwierzęcia ściereczką, takie zalecenia przeczytałam i później skonsultowałam z weterynarzem, jak już udało mi się do nich dodzwonić. Oczywiście kontrolowałam bardzo skrupulatnie czy nie robi się jej tam gorąco, spokojnie. A się udało bo faktycznie zrobiła się chłodniejsza... dodatkowo ostrożnie ochładzałam ją wodą. Przykro mi, nie wiedziałam, że może to mieć taki skutek. Nigdy żadna z moich świnek nie miała udaru cieplnego, a jednak emocje jakie mi wtedy towarzyszyły były duże. Czasu niestety nie cofnę ale zapamiętam na przyszłość. Oby nigdy taka sytuacja się nie powtórzyła. A są oddzielnie ze względu na to, że Flo bardzo atakowała dwie pozostałe świnki i tolerowała tylko Suzie, z którą mieszkała. Także niestety nie było między nimi harmonii. Żeby nie było, że zrobiłam coś nie tak, możesz napisać mi zasady łączenia i dalsze kroki ? Nie chce znowu popełnić błędu.


MajaiRosie
Użytkownik
Posty: 273
Rejestracja: 28 sierpnia 2012, 21:10
Świnki morskie: Rosie [*], Malibu [*], Pigwa [*], Tequilla, Baranek, Kahlua, Mercedes
Kontaktowanie:

Re: Moja ukochana Flo biega za tęczowym mostem, co z Suzie?

Postautor: MajaiRosie » 27 czerwca 2020, 22:22

Łączymy zawsze na dużym ogrodzonym terenie, przeciętnie 3-krotnie większym od powierzchni klatki; tutaj mamy 3 świnki, czyli minimum klatkowe dla nich to 120cm. W związku z tym wybieg powinien mieć przynajmniej te 3 metry długości. Wybieg musi być całkowicie neutralny, tzn. że żadna ze świnek wcześniej tam nie była, jest to obce miejsce. To samo tyczy się podłoża, wiadomym jest że jeśli łączymy na kafelkach/panelach to musi być coś antypoślizgowego na podłodze, więc jeśli dajemy koc, to musi on być bez jakichkolwiek zapachów, najlepiej nowy. Na środek wybiegu dajemy kupę siana i jakieś warzywka, nic więcej. Wpuszczamy wszystkie świnki naraz i obserwujemy. Popiskiwanie, krzyki, podgryzanie, wskakiwanie na siebie, turkotanie- wszystko jest okej! Nie interweniujemy, chyba że (co jest bardzo rzadkie) świnki się zamienią w kulę walki, pogryzą do krwi- wtedy dobrze jest ochłodzić sytuację, narzucając ręcznik na nie, lub delikatnie psikając wodą w agresora. Takie sytuacje się bardzo rzadko zdarzają, raczej u samców. Nie patrz na wybieg z góry, nie stresuj się, nie mów do nich- to ma być całkowicie między nimi, nie panikuj jak się będą ganiać i gryźć w zadki ;) Po 6-8 godzinach zazwyczaj już śpią na wybiegu, wtedy dobrze jest trochę zmniejszyć powierzchnię wybiegu. Jeśli nie będzie walk przez jakiś czas, to znów zmniejszamy, stopniowo, aż do uzyskania powierzchni nieco mniejszej niż powierzchnia klatki. Po całym dniu dogadywania wkładamy wszystkie razem do wyczyszczonej dokładnie z żadnych zapachów (najlepiej octem) klatki. Dobrze jest przez pierwszy miesiąc nie dawać domków, ani nic o co mogłyby się pokłócić. W pierwsze noce w klatce również mogą się ganiać, to jest normalnie.

Najważniejsza zasada- Raz połączonych nie rozdzielamy! Każde rozłączenie sprawia, że zaburzamy harmonię i musimy zrobić wszystko od nowa, plus z każdym razem jest coraz trudniej, a szanse na dogadanie coraz mniejsze.
Chyba wszystko opisałam :)



  • Podobne tematy
    Statystyki
    Ostatni post

Wróć do „Tęczowa kraina”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

  • Dołącz do nas